Jakoby gorzkiej rzeczywistości należy trzymać się kurczowo, a to, co przecie nie istnieje, słusznie skądinąd olewać. Niemniej, kiedy to przysłuchałem się pewnej rozmowie co gorliwszych wiernych, okrutnie nękających się diabołem paskudnym - jako realnym bytem - stwierdziłem, iż argument ten jawi się niewystarczającym.
Szatan (mniemam, iż przedstawiać nie trzeba? http://pl.wikipedia.org/wiki/Szatan). Otóż problem z nim mi wypełzł okrutny. Nie pojmuję go ni w czort. Rokita chędożony. Przeciwnik boży najsroższy. Buntownik doprawdy świętego ładu. Oskarżyciel bezwstydny. Cnotliwych wróg przebrzydły. Władca piekieł partolony, który gwarancję nam daje, jako jeśli skrzywdzimy bliźniego swego - Jahwe wiernego - nad wyraz, dajmy na to, palniemy go siekierą w czerep celnie, to męki nas czekają. Cierpienie po wieczność. Makabryczne gilgotki wesoło tańczącego ognia, które do świętobliwej apokalipsy trwać w torturach będą.
I tu niezgoda między nami wykwitła. No bo jakże to tak? Belzebub to zło najniższe, tak? Jasne i basta. A my, gdy uczynimy źle, czyli wedle owego Azazela czy innego Mefistofelesa dobrze, to kara nas czeka? Toć winna nagroda. Im gorszy uczynek, tym więcej nam szczęścia mus spłynąć. Inny postępek przeciw nawet najpierwotniejszej logice przeciwny. Toż to niby bluźnierca i Boga antagonista. Czemuż miałby armię swych - jakby nie spojrzeć - wyznawców niewolić oraz ciemiężyć? A nuż, zidiociał nam nieszczęsny? Do diabła - wziął i ocipiał? ;(
A może, cholernik skubany, sprzedał się od zarania dziejów? Podwójny agent! Zdrajca przeciw ludzkości, a nie Boga w takim razie!
Wniosek z tego prosty, że wszelkie biadolenie zmiętolonymi jęzorami kapłańskich filozofów w łeb wzięło! Wychodzi na to, że sam Skurczybyk Niebiański kizia nas, a mizia, swymi kaprysami obelżywymi. Paradoks zła w świecie stworzonym przez Pana czyjegoś, Najświętszego? Ot, odpowiedź wytrysnęła obficie. Bzdura i absurd kolejny, niech licho to weźmie i wyrżnie w sposób należyty.
A fu!
Straszność granic jednak nie ma. Skoro to urojenia, jak wierzą w to miliony? Jak widzą i czują na ramieniu swoim dotyk, wręcz lubieżne smyranie, widełek Posejdonowi skradzionych..? Gdy przerażenie dusi barbarzyńsko w nas rozsądek..
Dlatego strzeżmy się samych siebie, inaczej znów z jakiegoś iście banalnego powodu – jak niemożność ucieczki od cierpienia – wymyślimy sobie potwarz, którą nawet kupą nazwać nie lza, by nie obrażać tego przydatnego, użyźniającego tworu.
Przypisywanie znaczeń wydarzeniom, które nie mają najmniejszego znaczenia.
Już widzę, jak arcybiskupowi dostojnemu, po chwili niemocy w żeńskim klasztorze, wymykają się słowa – 'to złych mocy sprawka!'. Natura jeno! Najgorsze to, że mógł, nieboga, wierzyć w to męczeńsko, więc święcie.
A „zapchajdziurkiewicz”! (polecam przy okazji przekomiczne 'Sekscytacje')
0 komentarze:
Prześlij komentarz
Rób co uważasz i uważaj co robisz.