poniedziałek, 4 stycznia 2010

W dzisiejszym odcinku...

"– A czym byliby ludzie bez miłości?
GINĄCYM GATUNKIEM, odparł Śmierć."

Terry Pratchett

Miłość... Naukowo udowodnione szaleństwo, opętanie rozkoszą i jęczące zło wcielone.

Panie... oraz panowie - jestem zakochany. Ubezwłasnowolniony troską, jednak wyzwolony bliskością, czułością, radością, drżeniem. Odurzony zapachem, nieokreślonym, lecz sprawiającym, że powietrze, samo - bez niej - wydaje się swądem ognia piekielnego. Stracony, ponieważ rozumem patrzyłem, lecz serce dostrzegłem. Upadły; sam wszakże wybrałem, z woli własnej, nieprzymuszonej, cierpienie nieustannej tęsknoty. Ważne przecież, by życie miało smak, od którego zmysłów nie zemdli, a wnętrzności nie wywróci. Mdłego każdy – łudzę się zapewne – ma dość.
Najgorszym z możliwych kłamstw jest nadzieja kolejnego życia. Daje to nieograniczone wręcz możliwości pretekstów i usprawiedliwień do paprania oraz marnowania obecnego. Jak łatwo, za łatwo, przychodzi wtedy zwątpienie, lenistwo, wąsko pojęta, acz szeroko postrzegana możliwość poprawienia swoich błędów. Te odwiecznie pragnienie odkupienia swoich nic nie wartych win kosztem innych.
Przyznam, to piękna wizja połączenia niespełnionej na padole ziemskim miłości gdzieś tam, gdzie wszystko jest, a ludzie najwidoczniej przestają być sobą. Jak inaczej wyplenić z natury - ewolucyjnie dziedziczonej po przodkach - wszelkie antagonizmy, zło w nas tkwiące? Zabrać wszelkie niepoprawne Bogu myśli, to tak, jakby lwią część duszy rozszarpać na strzępy i rozgnieść w przysłowiowy proch. Wyzbyć się zmysłów, które rodzą instynkty, tworzące z kolei pragnienia, tak proste, pierwotne jak pożądanie, a skomplikowane jak przywiązanie? Nigdy! Piekło mi bliższe!
Wiem, a wiem, bo tak mi się zdaję, bo polegam na swej heurystyce wydawania sądów i opinii, dlaczego jednak, ludzie tworzą nieba na ziemi, kreują życie tam gdzie go nie ma oraz stanowczo wierzą, że człowiek człowiekowi owieczką. Bierze się to z prostej przyczyny – świat realnie rzecz ujmując posiada ogrom i miliard więcej niedoskonałości. Można stanąć na szczycie nawet średniej góry i zaniemówić z potęgi wrażeń, doznawać nieprzytomnej rozkoszy w czasie zbliżeń cielesnych, by później, podczas snu, podziwiać pozorną doskonałość ukochanej osoby. Można również, nie mniej intensywnie, spojrzeć na rozrzucone krwawe szczątki swojej rodziny walające się bez żadnej świętości po każdym zakątku pokoju, którego widok będzie przekleństwem do końca życia. Nic nie szkodzi, że taką groteskę i istny horror stworzyli żołnierze wykonujący tylko obowiązki by jak najszybciej wrócić w objęcia tak utęsknionych bliskich. Różnie bywa.
Jak wtedy pokonać swe własne słabości, doświadczając czegoś potwornego, tak bestialskiego i niepojętego, że wyżera umysł, tworzy nienawiść, bądź apatię lub też chęć całkowitego poddanie w cudze, możliwe, że silniejsze ręce? Kwestia charakteru. Światopoglądu. Niezmiennie kształtowanego przez innych, ich twory, naturę, świat, wszechświat. Któż to wie co jeszcze czyha tam na nas, w nieodgadnionej ciemności, bo gdzieś na pewno.
Czy nieśmiertelność? Pragnąłbym tego, ze swą dumą, pychą bycia „kimś”, najmądrzejszego z najgłupszych. Wiem, że nie wytrwałbym; nikt, absolutnie nikt, chełpiący się mianem człowieka nie zniósłby ciągłej rozpaczy straty bliskich tych i kolejnych, kolejnych, kolejnych... To, co śmiało mogę wyszeptać, drżącymi ustami, zawiera się w słowach - „potwory nie płaczą, stałeś się nim by tego nie robić, prawda?”.
I nawet ten cytat, wzięty przecież z czegoś co stworzył człowiek, jest czymś w jakiś sposób kształtującym mnie samego. By tłumaczyć, wciąż tłumaczyć i krzepić zagubionych pomiędzy katastrofami oraz drobnymi problemami ludzkiego istnienia. Błogosławieństwem wydaje się dar kreacji, często też przekleństwem, wziąwszy pod uwagę spoczywającą, na barkach takiego stwórcy, odpowiedzialność za różnorakie interpretacje. Posłużyć one przecież mogą zarówno szerzeniu dobra jak i sianiu zła. W zależności od intencji korzystającego. Inteligencji nie mniej.



5 komentarze:

  1. dosyc fajnie przekladasz na tekst to co masz w głowie, wydaje mi sie, że chcesz pisac o wszystkim naraz, przez co przeskakujesz z tematu na temat, byc moze takie jest Twoje zalozenie, ale ja wolalbym poczytac glebokiego wywodu a nie skakania po "lebkach". Fajnie, ze jest ktos taki jak Ty.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Jakiż sympatyczny komentarz. Przynajmniej takie sprawia wrażenie. ;)
    A w kwestii pisania o wszystkim naraz - to 1/10 mojej starej pracy, przy czym zarzekam się, iż nie jest ona 'po łebkach'. Tutaj wstawiłem początek z zamysłem wypróbowania tego na czytelnikach/czkach. Jeśli spodoba się i zdobędzie uznanie, wsadzę resztę; jeśli nie, daruję sobie i wezmę za coś, co akurat gwałtownie wije się pomiędzy mymi myślami. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Jak dla mnie bardzo pozytywnie, mam bardzo podobny styl, gdy spontanicznie pisze, jednak bardziej ubogie slownictwo. Chetnie zaglebilbym sie w Twoja stara prace. Adrian

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Dawid nie marudź, tylko wrzucaj resztę, niech cię trochę powielbią, wiadomo przecież że to lubisz :P
    Sor'ca :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Oj, Sor'ca, wielbienie to najdoskonalszy przykład braku krytyki - tj. braku myślenia. A to raczej przeciwieństwo tego, co do tej pory na tej stronie propagowałem, nie..? ;)
    Niemniej, dodałem kontynuację. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Rób co uważasz i uważaj co robisz.