piątek, 25 grudnia 2009

W dzisiejszym odcinku...

"W nienawiści jest strach."

Fryderyk Nietzsche (1844-1900)



Widzieliście to państwo?
Zamach(?!) 25'letniej (według danych na: http://wiadomosci.onet.pl/2101430,12,wiadomo__kto_zaatakowal_papieza_jest_niezrownowazona,item.html) kobiety na najwyższego przedstawiciela bożej władzy na Ziemi. Jego Świątobliwość, z racji '
Zaprawdę powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.', została brutalnie przewrócona przez istotę, tak długo określaną jako 'płeć słabsza'. Czyż to nie jest symboliczne? Najwyższy Patriarcha Zachodu został położony na twardą ziemię mocą - jak już ogłosił Federico Lombardi - niezrównoważonej umysłowo niewiasty. Ba, i to w tak podniosłym momencie. Znamienny znak czasów czy może rezultat konieczności wyjścia, za okowy kamiennych murów, najwyższego przedstawiciela władzy duchownej?
Jakkolwiek by nie było, zdaje się, że świętość staje się zmienna. Nie żeby kiedykolwiek nie była - teraz po prostu zaczyna jeno to pokazywać. Publicznie.
Niemniej, interesujące są komentarze. Budujące wręcz. Dwie strony skrajne i setki niezdecydowanych między nimi - za i przeciw. Za? Z czystej satysfakcji i wrodzonego sarkazmu wielu niewierzących, którzy parskają widząc ów amatorski filmik, tak popularny dziś w internecie, szczerząc się radośnie z kolejnego filaru wiary upadającego z głuchym łomotem. Przeciw? Wszyscy, którzy szanują papieża jako zwierzchnika ich religii oraz ludzie, którzy po prostu nie wyobrażają sobie, że autorytety można niszczyć.
A można. Szkoda trochę, niemniej naprawdę nic zdaje się nie być wieczne. A przynajmniej w kwestii ludzkich ideałów. Tych potężnych fundamentów, na których jednostki nieco słabsze mogą budować swe życie. Oddawać się im, czcić i respektować. Do momentu gdy przychodzi ktoś nie znający obyczajów, ktoś niezaznajomiony z powszechnie szanowanym rytuałem. I niszczy to, na oczach tych, którzy teraz szukają wypełnienia pustki w sercu. Szybko znajdują to, czego szukają - miliony koncepcji pozwalających oprzeć się na czymś, podtrzymać w chwili rozpaczy.
Wygodnie rozsiąść się w swoim świecie iluzji.
Słyszeliście ten krzyk ludzi zgromadzonych wokół tego feralnego widowiska, jakim był szumnie nazywany 'atak', na swoisty artefakt dawnych dziejów?
To głos nie potrafiący uwierzyć w możliwość takiego czynu. To głos oszołomiony sytuacją wykraczającą poza ich sposób rozumowania. To wreszcie głos przerażony rumorem zmian.
Nie było widać przestraszonych ochroniarzy. Oni spodziewali się tego, widzieli i ćwiczyli się w tym, ażeby odpowiednio szybko zareagować na zagrożenie. Dostrzegli je w porę.
Na tym polega problem - ogromne tłumy nie życzą sobie spostrzegać czegokolwiek. Nie lubią nowości, mierzi ich nieprzewidywalność. Ponieważ to oznacza zrejterowanie, ucieczkę od odpowiedzialności. Niemożność podjęcia decyzji.
Dlatego tak bardzo głęboko wierzący frustrują się na myśl o obrazie ich uczuć, o zbezczeszczeniu obiektów sakralnych, profanacji relikwii, a nawet karykaturze proroków. To właśnie powód 'fatwy', rozlewu krwi i morderstw nawet na tłumaczach 'Szatańskich wersetów' (http://pl.wikipedia.org/wiki/Szata%C5%84skie_wersety_%28powie%C5%9B%C4%87%29), to przyczyna nienawiści między religiami, a przede wszystkim - płonącego pragnienia jak najszybszej eliminacji źródła niezmiernie szeroko pojętego 'zła'.
Strach.
Pytanie 'co jeśli..?'. Nie lubimy na nie odpowiadać. To oznaczałoby nieznane - obojętnie złe lub dobre, gorsze lub lepsze - inne - a to wzmaga frustrację, niechęć, pragnienie mordu na swych wątpliwościach. Mając wątpliwości trzeba myśleć. Zastanawiać się nad nimi. Znacznie lepiej rozwiać je dzięki słowom kogoś powszechnie szanowanego. Choćby i owa osoba biadoliła straszliwe banialuki - sumienie stanie się czystsze. A choćby i najbardziej urągające człowieczeństwo czyny - usprawiedliwione.
Dlatego ludzkość była zdolna i do I i do II i zapewne III Wojny Światowej, do Wojny Trzydziestoletniej, do ataku na WTC i innych częstych przykładów rzezi, bestialstwa oraz brutalności - Holocaust? Poczekajmy parę pokoleń, znajdźmy odpowiednią technikę - jak broń biologiczna/chemiczna - i zafundujemy rzeczywistości najprawdziwsze piekło. Jeszcze wiele ofiar zostanie spalonych doszczętnie na ołtarzu - bez różnicy - jakiego Boga.
Dlaczego? Ponieważ najgorsi możemy być tylko i wyłącznie wtedy, gdy wydaje się nam, iż jesteśmy najlepsi.
Bez żadnych, absolutnie żadnych, wątpliwości.




4 komentarze:

  1. Wygodnie jest rozsiąść się w świecie iluzji i to jeszcze jak. Społecznie pożądanym jest bezkrytycznie i na wiarę przyjąć "prawdy" głoszone przez dostojne autorytety, bez żadnych wątpliwości. Ale dokąd to nas może zaprowadzić? Konformizm bywa często i hojnie nagradzany gdyż pomaga zachować stan obowiązujący. Zmiany niosą niepewność, wymagają wysiłku. Budującym jest fakt, że są tacy, którzy takowy wysiłek podejmują. Tak trzymać i proszę o jeszcze.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Bardzo trafna puenta! "Najgorsi jesteśmy wtedy, kiedy wydaje nam się, że jesteśmy najlepsi."

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Dziękuję bardzo, snake. Budującym jest również fakt, iż są istoty ludzkie, które ów trud doceniają. ;)
    A owszem, Paweł, trafna, ale ile bym dał, ażeby nie było to stwierdzenie prawdą. Czym ona w ogóle jest? Zaprzeczeniem kłamstwa jeno, czy może ogólnie przyjętą wartością - oraz przez ile czasu ten 'fakt' może trwać..?
    ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. padlo tu pare wartosciowych slow, ale taka juz jest domena zycia na ziemi w kazdym z nas jest ciemna strona, ktora sie ujawnia w mniej lub bardziej skrajnej sytuacji. Prosty przyklad opowiadania Borowskiego. Dlatego nie nawidze byc czowiekiem... A co do kosciola to trzyma ludzi w ryzach "dobra" bowiem Jezus dał swiatło. Rozwaz to.

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Rób co uważasz i uważaj co robisz.