Ateistą jestem z powodów moralnych. Uważam, że twórcę rozpoznajemy poprzez jego dzieło. W moim odczuciu świat jest skonstruowany tak fatalnie, że wolę wierzyć, iż nikt go nie stworzył!
Stanisław Lem (1921-2006)
Stanisław Lem (1921-2006)
Widzicie mam pewną zagwozdkę, niejaki problem przedstawiony w formie pytania - dziś z rana wp.pl poinformowało rzesze oddanych internautów o fakcie śmierci 15'stu osób spowodowanych przeszywającym zimnem.
No i? Gdzie żałoba, gdzie fanfary oddające cześć biednym tego świata?
Kolejna próba na uzyskanie odpowiedzi - w 2008 roku na drogach łącznie zginęło 5437 osób (na podstawie http://blogue.blox.pl/2009/06/Polska-prawie-najgorsza-w-Europie.html), natomiast w wojnie w Iraku 9226, a w tym - 2009'tym - 4445 (na podstawie http://www.iraqbodycount.org/database/).
Na mej twarzy wykrzywionej grymasem pogardy maluje się następująca fraza - cóż to do kurwy partolonej nędzy ma być..?!
Otóż - "co 9 sekund jakaś osoba umiera na AIDS, z tej przyczyny co 14 sekund zostaje osierocone dziecko", co 6 sekund umiera jakoby fan papierosów, co 5 sekund z głodu na świecie umiera jedno dziecko (http://prawda2.info/dobrobyt.html), a życie w 2008 r. odebrało sobie 3964 osób, w tym 3333 mężczyzn i 631 kobiet.
A więc - 1, 2, 3, 4, 5 (kolejne zdechnięcie, które przejdzie bez echa), 6 (czyjś atak serca), 7, 8, 9 (ktoś w bólu traci wszelką siłę życiową), 10 (następny zgon z powodu braku pożywienia), i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej.
I wy mienicie się ludźmi..? Pewnie, że tak. Ktoś to zauważa prócz bliskich, którzy w Afryce wywalają ciała na stosy..? (znów - parę żyć minęło). To ma być dobro? To ma być zło? Jak w ogóle to nazwać? Nie zostają tu uwzględnione morderstwa na świecie, handel ludźmi, przedawkowanie, zawały (w tej najpowszechniejszej formie) serca, pandemie oraz miliony innych przypadków, aż w końcu dochodzimy do śmierci naturalnej. Gdzież ta siła człowiecza, gdzie postęp, rozwój, pomoc bliźnim i altruizm społeczny..? Wszelkie te szczyty na których politycy starają się z całych sił rozwiązać problemy świata są absolutnie bezsensowne - a oni doskonale zdają sobie z tego sprawę. W czasie gdy zaparzy się jedna kawa, istnienia, które mieli uratować, bezpowrotnie zostaną pochłonięte przez naturę, którą tak bardzo niektórzy wyjebani gównem przedstawiciele naszej rasy chcą uratować.
Tak, dokładnie tak - mam na myśli tych opętanych, zdrowo wymolestowanych ekologów, którzy są tyle durni, na tyle pierdolnięci, iż uważają człowieka za pępek żałosnego świata - jak wielkim egocentrykiem trzeba być by sądzić, że istota, która zamieszkuje Ziemię od bodaj 200'stu tys. lat ma jakiekolwiek szanse uczynienia uszczerbku dla 4, 5 miliardowej masy..?
Spójrzmy prawdzie w oczy, wy durne i tępe masy zlepków organów, które ledwo łączą koniec z końcem, zróbmy to. Cywilizacja XXI wieku? Owszem - żyjemy w miliardach i giniemy w miliardach. To postęp. Ludzie nie są równi, ponieważ to nie politycy zdychają co parę sekund. Danse macabre to tylko jedna z wielu form robienia nieskończonej papki z umysłów ludzi, których mi nie żal - sami sobie jesteście/my, a niechaj wam zgnije mózg i wycieknie przez usta, winni. Religia obdziera was od niemowlęcia z umiejętności krytycznego myślenia, rząd rucha was nieustannie swymi sprzecznymi mamieniami, dla biznesu robicie przez całe swe żywoty ohydne lodziki czekając na obfite spuszczenie, aż w końcu 'Zyszczy nam, spuści nam. Kyrieleison. Twego dzieła Krzciciela, Bożycze'.
Jezu, ależ ludzie są - kurwa - głupi.
I hej, nie mam nic do tego - im makabrycznie idiotyczniejsza bywa większość, tym łatwiej mniejszości was malowniczo wyrżnąć - co więcej, zrobić to tak, iż nie będziecie się mogli tego doczekać.
Ach, jak dobrze mi teraz.
(zjada truskawkową czekoladkę)
Skoro sami, aż tak bardzo, bardzo mocno prosicie się, ażeby was brutalnie, bez ceregieli, aż do końca, aż do ostatka - wypieprzyć - spytajcie się sami stawiając się na miejscu tych, którzy mogą - jak tu się oprzeć..?
Hę..?!

Staczasz się, Panie Dawidzie, staczasz... Gdzie podziała się Twa finezja i kpina zamieszkująca jeszcze pierwsze posty, a potem z wolna dogorewająca na rzecz bezsensownych przekleństw? Idziesz na łatwiznę, albo po rostu pisać Ci się nie chce. Co do "odcinka": wiemy wszyscy, że wszelkie zjazdy wakacyjne przywódców świata są tylko po to, żeby mogli sobie z kurtuazją w gęby napluć, zgłębić dogłębnie parę pokojówek w najdroższym hotelu świata, a potem świecić porcelanowymi koronkami do kamer i ogłosić wszem i wobec że mają nowy plan, równie dupny jak wszystkie poprzednie i następne. Nic, czego nie widzieliśmy na kartach historii od starożytności. Powtarzanie za innymi nie jest w Twoim stylu, o ile jeszcze pamięć mnie nie myli.
OdpowiedzUsuń na zawszeTakże, smacznej czekolady, w której tak naprawdę nie ma truskawek, tylko kisiel o smaku truskawkowym. I czekam na powrót Twej prawdziwej weny.
Ma finezja i kpina trafia do niewielkiego procentu osób czytających mego bloga - w tym jak widzę Pana - jednakże jako twórca swych tekstów pragnąłbym widzieć komentarze dyskusji, przemyśleń, anegdot - nie dostrzegam ich zbyt często, a więc staram się nieco powszechniejszym językiem zwracać się do reszty, eksperymentuję. W czasie trzech bez mała dni w ankiecie wzięło udział 83 osoby - gdzie te 83 komentarze..? Ba, o ile statystyki mnie nie mylą, odwiedza mnie trzykrotnie więcej dziennie - i patrząc na dane, czytają oni nieco - ale znów, nie komentują. Dlatego zupełnie szczerze przyznam, iż staram się zyskać nieco więcej czytelników - chyba, że właśnie na te tysiące trafia się dwoje, troje osób, które myślą.
OdpowiedzUsuń na zawszeCo więcej, nie uważam, iż ostatnie me posty zaniżyły poziom. Zaostrzyły raczej, a dumny jestem niezwykle z postu o aborcji oraz o wojnie, w którym to komentarza nie uświadczyłem.
Zapewne minie nieco czasu kiedy zdołam uzyskać dyskutantów z którymi faktycznie mógłbym polemizować nie staczając się.
A co do tego, że 'wiemy wszyscy, że wszelkie zjazdy..'.
Otóż nie, nie wiedzą wszyscy. A tym bardziej o danych, które zamieściłem.
A czekoladKI bronić będę zaciekle, albowiem dobra jest! ;)
Pozdrawiam i wyczekuję dalszych koncepcji na temat tego co napisałem.
Anonimowy miał rację.Kiedyś oglądałem magiel towarzyski tylko po to aby usłyszeć ich wyrafinowane teksty , teraz wylgaryzmy i soda do głowy.Mam nadzieję że tu się tak nie stanie.Jak na razie bardzo dobrze panu idzie.wiele wątków przemyślałem i powiem panu pewna rzecz wielu ludzi myśli i wie o tych wszystkich rzeczach o których pan pisze i nie mówią media.Nie da się wszystkich ludzi nawrócić i uratować od głupoty i degrengolady moralnej.Ale nie o to chodzi ja czytam etykiety na produktach i mógłbym pana uznać za niemyślącą osobę skoro je pan barwniki słodziki i pseudo jedzonko.Media o tym mówią ludzie tak sądzą. I to jest lipa.Pozdrawiam może coś jeszcze kiedyś napiszę.
OdpowiedzUsuń na zawszeSkoro szukasz kogoś do polemizowania postaram się w przyszłości częściej komentować Twoje wypowiedzi. Zwracam uwagę również, jeśli chodzi o dane przybliżone w tekście - faktycznie niewiele osób o tym wie, aczkolwiek nie do tego nawiązywała moja wypowiedź. Zwracam również honor w sprawie "staczania" - chodziło mi raczej o staczanie się języka wypowiedzi, a nie jej poziomu. Przyznaję że czytając pierwsze teksty skrolka mojej myszki była rozgrzana od przewijania strony, gdyż właśnie pierwsze Twoje prace gorąco zwróciły moją uwagę i sprawiały przyjemność czytając je, podczas gdy - te ostatnie - wywołały nutkę niesmaczku, właśnie ze względu na te przekleństwa - trafne, ale w nadmiernej ilości. Brakowało mi tej niewinnej uszczypliwości, pojawiającej się wcześniej. Nie sugeruję żadnych zmian, Ty tu jesteś królem i siadaj na tronie jak ci wygodnie ;).
OdpowiedzUsuń na zawszeRównież pozdrawiam, czekam na nowe posty, a czelkoladki Sobie broń - kisiel jest kisielem i kisielem pozostanie, nawet oblany czekoladą :).
Ja z kolei przyznam się, że dostałem dokładnie to czego oczekiwałem - reakcję - i jak dobrze widzieć, że jednak ktoś ceni me przemyślenia. Niezmiernie się cieszę z tego skromnego faktu, a takoż dziękuję i zapraszam na przyszłość. ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTak, i to jest niezwykły problem z tymi ludźmi 'wiedzącymi o różnych rzeczach'. Są indywidualistami, którzy rzadko kiedy wychylają się poza obronny mur, miast tego rozważają wszelkie problemy w ciszy i spokoju - i o te osoby mi chodzi, to je pragnę - bez mała - zmusić do aktywności.
A uzdrowić świat, zmienić ludzkość, sprawić, żeby była mądrzejsza - to zbyt nierealne. I przerażające. Nie po tym jak zobaczyłem 176 komentarzy na jakimś blogu, której autor/ka napisała 9 linijek o zwyciężczyni X edycji "Tańca z Gwiazdami".
To doprawdy mną wstrząsnęło.
Niemniej, uwagi te były cenne i konkretne, rozważę je należycie. ;)
Słodko gożki zapach świeżego trupa targający żołądkiem, obraz nienaturalnie zdeformowanego ciała i porozrywanych członków, potrafią głebko utkwić w czeluściach świadomości i nielicho narozrabiać, powracając w najmniej odpowiednich momentach. Jęki i żężenia konających, przyszywane histerycznym krzykiem rozpaczy najbliższych, będących świadkami bezsensownej i przerażjacej agonii najbliższych, na bardzo długo wwiercają i pozostają niechciane w odmętach jaźni. Aby żyć trzeba jeść, pić, mieć powietrze (niekoniecznie czyste), posiadać schronienie przed mrozem i deszczem. Więc kolejny raz zasiadamy za kierownicą własnego bądź służbowego auta i w drogę, bo... klient, żona, dziewczyna... kostucha czeka. Jak trudno czasami umysł, wypchany ciasno jak wór siana neurotycznymi pseudoprawdami, kiedy było się jescze niemowlęciem i biorącym wszystko za dobrą monętę nielatem, skierować ku sprawom ważkim i wzniosłym. Przymus posiadania uczynił nas niewolnikami, rzeczy które karmimy nieustannie przelewami, pożerającymi nasz czas i nasz tród. Staystyki ilości ofiar takich lub innych przyczyn przestały robić na nas wrażenie, bo w swej naiwności wierzymy, że nam się uda. Uda nam się na drodze jadąc z nadmierną prędkością nie zostawić swojego ścierwa. Zerżnąć, lub dać się zerżnąć przypadkowo poznanej osobie i unikąć sufilisu oraz AIDS. Wypalać po kilkadziesiąt papierosów dziennie i nie zostać zżartym przez nowotwór. Od święta stosować się do dziesięciorga przykazań i trafić do nieba, nie zaś w otchłanie piekła. Pomyśl... kolejny post może dotyczyć czegokolwiek zechcesz... pomyśl...
OdpowiedzUsuń na zawszeZaiste, rzężę zapowiadając rychłą śmierć, mego niezwykle wrażliwego na ortograficzną ciamajdowatość, umysłu.
OdpowiedzUsuń na zawszeAch, padłem porażony gromem radości. Przyznam, że czytałem ów (sprawiłeś, że zaczynam być wierzący - modlę się, ażeby to była prowokacja) kawałek wypełnionego artyzmem tekstu z wyjątkową przyjemnością. Cudny przykład groteski. Niemniej, postaram się ustosunkować do treści, ucinając już swój opętańczy ryk śmiechu na temat formy - otóż, właściwie to, hmm..
(zdechł zmieciony potężnym podmuchem 'słodko gożki|ego| zapach|u| świeżego trupa' - i całą resztą)
Jednakże, cholera - przed chwilą przeczytał Twój komentarz (Anonimowy 21: 04) mój kumpel stwierdzając rzeczowo 'Nie ogarniam tej kuwety'. I tu mu przyznam rację, bowiem widzę fantazyjny potok słów - miejscami nawet sensowny (naiwnym?) - aczkolwiek ni cholery nie mogę dojść (ach, achh) do sedna tejże plątaniny.
I myślę, i myślę, a na dodatek wiem, iż kolejny post może dotyczyć czegokolwiek zechcę.
Polecam książki - po wielu latach nareszcie znów zebrałem się na kupno "Sagi o Wiedźminie" - i nie żałuję żadnego grosika - wciągnęło mnie niczym samolocik z papieru w tornado stopnia F5.
Polecam - konsumpcja książek znacząca poprawia znajomość ortografii i gramatyki.
Umarłem.
Pomnij młodzieńcze, lub kimkolwiek tam jesteś. "Sedno plątaniny" trudno dostrzec, a umysł wpatrzony mocno w siebie i zachwycony własnym punktem widzenia wszechświata, jak młody kochaś. Zaślepiony własną chucią umysłową i paleniem w lędźwiach nie spostrzegłeś, że pod tobą niewiasta dojrzała, wymagająca i taka, co to z niejednego wytrysku spermę już jadła. "Fantazyjnym" nazywasz komentarz za cholerę nie pasujący do tych, z którymi się spotkałeś miłośniku robótek ręcznych, cichuteńko pod kołderką. Odrobina więcej wymaga wysiłku, a to już boli, nieprawdaż, krzewicielu myślenia lekkiego, łatwego i przyjemnego. Zachłysnąłeś się ateizmem, który w żyły wraził ci George Karlin, a który z zachwytem przyjąłeś za dobra monetę, nie sprawdziwszy nawet, co czai się za zasłoną w twoim własnym pokoju. Otumaniasz się się jak dragami, jadem sączącym się z "Sagi o Wiedźminie", którą tak się zachwycasz. Cóż za jawna ucieczka w świat fantazji i baśni. Chciało by się parę potworów ubić i poduczyć, ale mróz zbyt tęgi, nosa wyściubić poza ogólnie dostępne statystyki, to już za duży wysiłek. Podobnie jak z uważnym przeczytaniem mojego poprzedniego posta. Czyżbyś bał się prawdziwych dziewczynek, bo może wymaganiom mógłbyś nie sprostać. Więc hop z rączkami pod kołderkę. To takie przyjemne i bezpieczne. Mniemam, czytając poprzednie twoje posty, że synu (lub też córko) porządne rżnięcie, to jeszcze przed tobą, tak jak i poznanie sensu wiary i ateizmu istoty.
OdpowiedzUsuń na zawszeKoliberek. "176 komentarzy na jakimś blogu..." cóż to znaczy w porównaniu z tym, że "skrolka jej/jego myszki była rozgrzana..." od pocierania. Anonimowy dlaczego nie rozwinąłeś myśli o skrolce, drzemie w niej spory potencjał. Następną razą zrób to dżojstikiem i opisz nam swoje doznania, sadzę, że w ten sposób wniesiesz więcej życia do swoich tekstów. Devares, zrób to wspólnie z anonimowym, a komentarzy i odwiedzających wnet przybedzie bez liku. Wyślijcie sobie wzajemnie chusteczki do wycierania nosków.
OdpowiedzUsuń na zawsze(wybucha niekontrolowanym śmiechem)
OdpowiedzUsuń na zawszeI na cóż Ci ta paskudnie wymiętolona retoryka, o niszczycielu prawd ostatecznych, po cóż te frazesy, którymi upajasz się w stopniu nie mniejszym, aniżeli ja jakoby swym umysłem..?
Dlaczego ubiegać się do tak nędznych metod podpuszczenia mnie poprzez Twój pierwszy post, o wszechwiedzący znawco mych kołdrowych robótek ręcznych, ach..? Skąd Twa przepojona nieskrępowaną dzikością wiedza, o mym rzekomym zachłyśnięciu się ateizmem, który to wraził mi jakoby świętej niekoniecznie pamięci G. D. Carlin..? I czyż zauważyłeś, uważny, fantazyjny czytelniku, że więcej w Twym komentarzu opisów mej jakże skromnej osoby, miast konkretnych, nie dających się podważyć, argumentów przeciw..? Musisz zdawać sobie sprawę z faktu użycia chwytów erystycznych, które to odnoszą się do partnera w dyskusji, nie zaś do sedna sprawy..? Aż tak mało posiadasz cennych uwag, które wniosłyby coś nowego, że musisz stosować atak osobisty, starając się wyobrazić mnie jako 'córę, syna' (ach, zgnij, rodziców posiadam, więc ich nie obrażaj nazywając mnie takimi określeniami - bowiem nie zasługujesz by ich użyć), otumanionego jadem sączącym się z "Sagi o Wiedźminie"..? Przekształcasz też swoją wypowiedź, nie kontrargumentujesz, ale przekształcasz mój i starasz się zmieszać z błotem kwestię już przez siebie samego zmienioną..?
Doprawdy, interesujący przykład krasomówstwa - ale to tylko umiejętność pięknego oraz sprawnego wysławiania się - za którą jak w Twym pierwszym komentarzu, za wiele się nie kryje.
OdpowiedzUsuń na zawszeWypraszam także zwracanie się do mnie pejoratywnymi sformułowaniami takimi jak per 'młodzieńcze' - które same w sobie takowe nie są, jednakże to Ty nadajesz im owy nieprzyjemny wydźwięk starając się mnie upupić już na wstępie. Zapewniam, iż nie udała Ci się ta sztuka.
Co więcej, uznaję za wysoce nieodpowiednie dobieranie się do sfery życia intymnego swego rozmówcy. Jest to dosadny przykład na to, że kiedy nie można pokonać przeciwnika argumentacją, należy go ścisnąć za jaja, w nadziei, iż uda się ten sposób osiągnąć swój cel.
Prosiłbym także nie stwierdzać czego się boję, a czego nie (tym bardziej w kwestii 'prawdziwych dziewczynek'), absolutnie nie znając mnie, a snując jedynie swe domysły.
Jeżeli już chcesz na poważnie, zacznij to robić od traktowania w ten sposób samego siebie.
Inaczej to będzie jedynie potok słów, tak znany nam z klasycznego pieprzenia polityki.
Na domiar złego muszę dodać, iż świetnie się w owej kaście plasujesz.
Nieprawdaż, o Znający Sensu i Wiary i Ateizmu, Nadęty Bakłażanku..?
I po jakąż ciężką cholerę podpisujesz się inną ksywką, Koliberku z komentarza o 21: 04, eh..? Spraw sobie jedną, autentyczną nazwę i posługuj się nią konsekwentnie.
OdpowiedzUsuń na zawszeAch. Byłbym zapomniał.
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Prosić to sobie możesz mamusi o wytarcie pupusi lub dziewczyneczki o danie cipeczki. Jak rozmówca grzecznie poprosi, to dostanie mleczka u Zosi. Co wiesz o politykach, spotkałeś może jakieś żywego? Co wiesz o wierze oprócz tego co znalazłeś na papierze? Stroszysz się nieustannie i puszysz, a tu, ojoj o rety, na Carlina umiłowanego, ktoś niewinnej istotki intymność zapragnął naruszyć. Przed chwilą dumnie pośladkami pełnymi chuci oczy raziłeś w swym poście, a za chwilę, prosisz - mej intymności nie chłoszczcie. A niby to czemu, świętości wszakże nie ma, wyczytałem to w twoich postach, więc nie jęcz mi tutaj, że niewinnego dopadła chłosta. Sam siebie obnażasz wszakże, jak spostrzegł to w swoim czasie kolega Freud, w swoich tekstach. Biedactwo, Mamusia nie powiedziała, że w lesie można spotkać z zębiskami ostrymi wilka, och jaka szkoda. Więc jeśli przeraża cię gęsta broda, to panienko bajaj o tym, co żeś mądrego u innych wyczytał. "Cóż to do kurwy partolonej nędzy ma być", oto elokwentne, przemyślane dogłębnie wyrażenie istotnych treści. Ja początkujący ateista, będę używał zwrotów, jakie mi pasują, cytował mędrców jakich uznam za stosowne, dzięki temu moje wypowiedzi wydadzą się być mądre i sensowne. Jak się podniecę to zwalę gruchę, takim to jestem ogromnym zuchem. A tak przy okazji, ileż to razy wciągałeś w nozdrza gorzko kwaśny zapach świeżego trupa, ile razy smrodem poraziła ci nozdrza w niemocy pogrążona, potrzebującego dupa? Łatwo krzyczeć, Boga nie ma, nieba nie ma, piekła nie ma. A gdzie dowody? Któraż to z teorii stricte naukowych, zaprzecza w sposób jednoznaczny i niepodważalny, że jesteśmy jedynie kupą mięsa i niczym więcej? Hę? Jeśli jaśnie wymądrzony/a wie to mnie oświeć, ściągnij z mych ślepych oczu bielmo niewiedzy, a ukorzę się.
OdpowiedzUsuń na zawszeZastanawiam się, jaki sens dalej konwersować z jaśnie wielmożnym 'Nadętym Bakłażankiem', skoroś Ty nawet na jedno me pytanie nie odpowiedział. Ba, dalej idziesz w zaparte, skupiając się na swojej erystyce. A gdzie argumenty?
OdpowiedzUsuń na zawsze'Prosić to sobie możesz mamusi o wytarcie pupusi lub dziewczyneczki o danie cipeczki.'
Doprawdy? Mogę?
Oczywiście, że tak. Znasz efekt takowego działania? Czy może to właśnie powód Twej nieustannie nieuzasadnianej biegunki umysłowej..?
Od kiedy to ilość wciągniętych w nozdrza zapachów świeżego trupa świadczy o czymkolwiek, a jaki związek z tą sprawą poruszaną w tej dyskusji ma pogrążona w niemocy, potrzebującego dupa..? Rozważyłeś to choć przez chwilę, stękając paskudnie nad kolejnym potokiem zwrotów..? Gdyby ilość takowych czynności naprawdę miała wpływ na wiedzę oraz mądrość - grabarze, patolodzy i weterani wojenni zdominowaliby świat - a jak wiesz, tak nie jest.
Patrzyłem, jak wchodzisz co chwilka na mego bloga, czekając aż odpiszę, nie mogąc doczekać się kolejnej polemiki. Piszesz tak wiele o 'cipeczkach', pragniesz zdemaskować mnie filozofią Freud'a, przy czym sam do siebie nie stosujesz jej..? Brzydko to pachnie, gorzej od rozkładającego się ciała. Powiedz, czy jesteś samotny, lub też czy czujesz szczęście przebywając z (nie w) swą Lubą..?
A polityka..? Czy spotkałem takiego? Owszem, ale powiedz mi, gdybym nie spotkał - co z tego? Czy jesteś z rodzaju osób, które muszą centralnie paść twarzą w gówno, ażeby przekonać się jak paskudnie ono śmierdzi - nie starczy Ci do tego rozsądek?
OdpowiedzUsuń na zawszeWiara? A to dobre, genialne! Na czym bazujemy swe wierzenia prócz papieru, własnych przemyśleniach i opinii innych..?
O Jawnie Oświecony 'Nadęty Bakłażanku'..?
Na domiar złego, tak, będę używał zwrotów, jakie mi pasują, cytował mędrców jakich uznam za stosowne, dzięki temu moje wypowiedzi mogą zostać poddane porównaniu, zachęcając jednocześnie do bliższego owych wybitnych umysłów poznania.
I wreszcie, "Cóż to do kurwy partolonej nędzy ma być". Kiedy idziesz ulicą i nagle widzisz lecącą ku Tobie ogromną masę parującego łajna, to czy pytasz o istotę tego zjawiska tak: 'osobnik rzucający ową kupą z pewnością, jak grzecznie poprosi, to dostanie mleczka u Zosi' czy też może.. nieco bardziej w wyżej wspomnianym stylu?
Ps. Jeżeli me dywagacje o świętości (krótkie, zaiste) zrozumiałeś jako brak szacunku do czegokolwiek, cóż - jesteś imbecylem.
Serdecznie pozdrawiam. ;)
Ja imbecyl co jaśnie pana wywodów pojąć nie zdołałem, tak jak dzieci w szkole nie rozumieją matematyki, więc to niechybnie imbecyli-ki. Z nimi w szeregu więc równo stoję. "Nadęty bakłażan" i typ ponury nęka dzieciątko jak potwór bury. Lecz zważ bajarzu na szczegół taki: czym innym jest przedstawianie informacji wyczytanych w książkach lub sieci, jak leci. A czym innym pisanie o czymś czego się samemu doświadczyło. Nieważne czy było miło, czy nie było miło. Kwestia autorytetu i autentyczności ważnej dla wielu bloggera gości. Czym innym jest dołączenie do chóru krytykantów rzeczywistości zastanej, i powtarzanie prawd już nazwanych. A czym innym jest tworzenie własnych światów, tak jak to robi Andrzej Sapkowski, który w umyśle twoim zagościł. Wulgarna forma przekazu może jedynie zniesmaczyć, miast cokolwiek tłumaczyć. Pomnij też przez co przechodzi Salman Rażdi i niepotrzebnie bliźnich nie drażnij. A jeśli ktoś blog twój odwiedzić raczy, lekceważeniem czemu go raczysz?
OdpowiedzUsuń na zawszeAch, nie cierpię waszmości, ponieważ przez pana personę muszę do błędu się przyznać i kajać, a za tą wątpliwie przyjemną czynnością zupełnie nie przepadam. Otóż, w kwestii postu z 21'ego grudnia, 21: 04. Owszem, nie w pełni zrozumiałem przekaz tejże treści, skupiając się na niespotykanych mi dotąd błędach ortograficznych i osobliwej składni. (Swoją drogą, dlaczegoż tak wiele błędów się tam znalazło?) W jakiś sposób proszę o wybaczenie, aczkolwiek tylko przy jednym warunku (w innym przypadku te swoiste przeprosiny nie mają absolutnie żadnego miejsca) - jeśli faktycznie świadkiem był pan rozlewu krwi, rzężenia umierającego trupa i innych zjawisk o zabarwieniu niespecjalnie świętym. Prz czym, skąd taka pewność, iż ja sam, jako autor tych tekstów, nie doświadczyłem podobnych zdarzeń? Zapieram się również przyrównaniu do 'chóru krytykantów rzeczywistości zastanej'. Albowiem gdybym tylko to robił, nie wziąłbym się za pisanie oraz szerzenie rzeczy, które dostrzegam, o których myślę, a o których egoistycznie sądzę - winni zastanowić się wszyscy choć raz.
OdpowiedzUsuń na zawszePonieważ są ważne i na celu mają właśnie coś bardziej konstruktywnego, aniżeli same zrzędzenie.
Niektóre informacje i owszem, pochodzą z książek i z sieci, ale równie spora ilość z własnego mego życia. Prócz tego, nie widzę niczego złego w prezentowaniu innym zagadnień, nieczęsto spotykanych w szarej rzeczywistości codziennego egzystowania.
OdpowiedzUsuń na zawszeEch, skończ też waść z 'dzieciątkiem', albowiem mogłaby się pana osoba zwracać tak do mnie, gdyby posiadała lat +45, a i to z niejakim zastrzeżeniem.
Żywię nadzieję, iż co nieco zostało w kwestii tej dyskusji wyjaśnione. Czy mylę się?