czwartek, 17 grudnia 2009

W dzisiejszym odcinku...

"Here's another question I have. How come when it's us, it's an abortion, and when it's a chicken, it's an omelette?"
George Carlin (1937-2008)


Aborcja.
Aborcja, aborcja, aborcja. Lordy lord fucking Christ.
Z łac. 'abortio', tj. 'poronienie'. Co za kretyn wymyślił taką nazwę..? Otóż to sztuczne, celowe przerwanie ciąży dokonane na istocie ludzkiej płci żeńskiej. Temat tabu, element zła, spisek szatana i jeszcze jedna kwestia, która nas trwale podzieliła. Morderstwo, gorsze od nazistów (ryk nieokiełznanego śmiechu) zjawisko praktykowane przez czcicielki voodoo, zwyrodnialców i agregat wszelkiego grzechu.
Tj., oczywiście, kolejny smutny przykład imbecylnej hipokryzji ludzkości.
Zaczynajmy więc! Problemem jawi się pytanie następujące, mianowicie - zezwolić czy nie zezwolić? Płód, który to określa się mianem świętego, stanowi nie lada zagwozdkę dla wszelkich niezbyt spieszących się do tego rodzicielek. Nieco naukowych tez i faktów: 'Około 60% wszystkich poczęć kończy się samoistnie', 'odczuwanie bólu
przez płód przed siódmym miesiącem ciąży jest wysoce nieprawdopodobne', jak również wiele innych, niezwykle cennych informacji po które winien sięgnąć każdy samiec i każda samica nim zacznie się bezpretensjonalnie pierdolić. Nie wspomnę także o antykoncepcji, ponieważ obawiam się gromu piekielnego, jako, że to absolutnie 'nie po bożemu'. Z tego głównie powodu, że wierzący winni się w jak największej liczbie rozmnażać i indoktrynować swe liczne potomstwo, a to z kolei niezmiernie raduje kościół - im więcej wiernych, tym większe spustoszenie można czynić w inteligencji, a im głupsze społeczeństwo, tym łatwiej je bezkarnie wyrżnąć. Przyznacie, że prosta to oraz funkcjonalna filozofia, której prostolinijności nie sposób nie docenić.
Świętość embrionu rozsądził w niezwykle widowiskowy i zabawny sposób wyżej cytowany, a ja podaję jedynie wspaniałego linka.

http://www.youtube.com/watch?v=kR5S1EW0wxk

Przechodząc do innej, nieco bardziej etycznej strony tego fascynującego tematu. Wyjątki. Istnieją dwa powszechnie respektowane sytuacje, w których aborcja MOŻE zostać zastosowana - w przypadku gwałtu/kazirodztwa oraz w momencie zagrożenia życia matki. Czyżby? Zatrważający popęd mas ograniczonych (zazwyczaj) ludzi do ochrony płodu kończy się z momentem narodzin. Nie przejmują się przyszłością dziecka niechcianego (inaczej nikt nie próbowałby przeprowadzić aborcji), wtedy przestaje być takie święte, cenne i ważne. Po prostu staje się kolejnym, szarym obywatelem, który nie ma zielonego pojęcia po kiego (a często nawet i z jakiego) chuja tu go wywleczono z nieświadomości.
Zauważyliście z pewnością coraz wcześniejszą inicjację seksualną rzeszy bombardowanych przez rozmaite dżagi i dziunie nastolatków. Ciała rozwinięte bardziej niż umysły, a przynajmniej w to chcieliby wierzyć, przeglądając się w lustrze każdego dnia. I mają, co chcą, na zewnątrz groteskowo pojmowane piękno, a wewnątrz rozum przerośniętej kijanki. Jak inaczej wytłumaczyć przykłady niezliczonych 13'sto letnich dziewczynek mających swój pierwszy raz z 12'to letnim głupkiem..? 'Gorące' (na czatach) 14'stki mocarnie wyruchane, oczywiście bez jakiegokolwiek zabezpieczenia ('bo mi uwiera! zresztą.. a co to?'), zostają zapłodnione przez ich 'bojów', których rączki natychmiast umywają ich rodzice, i pozostaje taka, sama, wyszydzona, wyklęta przez opinię społeczną - nawet przy wsparciu rodziny - tworzą się blizny, których nie sposób zregenerować, a które rozrywane są każdego kolejnego dnia przez płacz dzidziusia, którego przeklina w duchu każda matka, która najzwyczajniej na świecie nie była na taki obrót gotowa. Współczuć im? Nigdy. Zapobiegać? A i owszem. Kto postawi się w skórze bękarta, któremu mimo ogromu starań - i tak wypomni się, że 'byłeś przez wpadkę, Stefanku', przy jakiejkolwiek większej kłótni. Jak ma sobie z tym poradzić kolejna ofiara pętli tępoty? Wcześniej czy później zrozumie, poczyta, przekona się, że nie było 'głębokim owocem miłości', lecz efektem nieskażonego debilizmu, a jego droga zaczęła się słowami 'ej, kurwa, facet, to boliii..' i 'jeszcze chwilunia, maleńka, Twój ziomek zaraz się w Ciebie spuści, oł yeaa!'.
Zaprawdę powiadam wam, cytując "nie każdy wytrysk zasługuje na imię".
I jakie opcje, jakie możliwości już na wstępie dostaje tak poczęte dziecko..? JAKIE? Ale, kto tam o tym pomyśli, kto rozważy, jaki szanowany polityk mógłby wyskoczyć z tak niepopularną tezą, skoro wybory co i rusz, a to z pewnością nie przychyli mu popularności.
Inną zupełnie sprawą okazuje się liczba ludzi na świecie.
(wymknięcie się sakramentalnego 'kurrwa! z ust w przypływie nieokiełznanej furii)
Wyrażę się niezwykle prosto i dobitnie. Za dużo nas. Stanowczo, absolutnie i definitywnie. Basta. Przynajmniej na naszej słodkiej planecie. Niech tylko pojawi się możliwość bezpiecznej, taniej podróży z jednego krańca galaktyki do drugiej, a wtedy - co tu dużo mówić - jebmy się ku radości i uciesze! Jednakże teraz, kiedy ludzkość przekracza pewną niebezpieczną granicę w swej ilości - wstrzymajmy swe rozjuszone lędźwie. A przynajmniej zapoznajcie i stosujcie się z następującym przykazaniem - 'Kochać będę (na wszelkie możliwe sposoby) swą panią, jedną i jedyną, jeśli i ona miętolić będzie swym darem jedynie me przyrodzenie, a dzieci mieć tyle sobie pozwolę, na ile nie sprawią, iż kobieta ma przestanie mię podniecać - Amen.'
Psiakrew, jak piękna to wizja.
Wracając jednak do tej paskudnej debaty. Ostrzegam, nie jestem całkowicie za tym procederem - zawsze wszakże znajdą się obrzydliwe męty umysłowe, które na śmierci i życiu zarobią - jak rząd, kościół, itp. - i według mnie każda przedstawicielka płci niekoniecznie pięknej, która nie chce mieć dziecka, a pragnie się go - co tu więcej pleść - pozbyć, winna mieć taką możliwość. Przy czym uwzględniona musi być decyzja ojca owego dziecka, w liczbie 40% - 60% przyznane winno być kobiecie, która to niestabilna emocjonalnie i głupia bywa - ale to czasem lepiej. Natomiast każda, która ów czynność zechce powtórzyć (tj. nie nauczyła się niczego z pierwszego razu) winna bezpardonowo zostać poddana w miarę bezbolesnej kuracji uniemożliwiającej ponowne poczęcie - ponieważ dla prawdziwej kobiety, nie umieć wybrać odpowiedniej chwili dla swego dziecka - to budząca grozę hańba. Podobnie jak dla facetów (tych w nadmiarze niewyżytych, także kuracji - równouprawnienie zobowiązuje), którzy strzelają tą swoją durną spermą niczym urżnięty denaturatem strażak sikawką - nie prościej, psiakrew, w skarpetkę..? Skoro później i tak ją wyrzucisz do kosza by się wyprała - a z dziewczyną tego się nie bardzo da zrobić.
To tak jakby ktoś wciąż miał jakieś wątpliwości w tymże zagadnieniu.
Niestety, te iście utopijne marzenie jawi się okrutnie odległym. Ach, a jakżeby jeszcze z pieprzenia polityki naprawdę urodziło się coś wartościowego..! A tak, dobre pomysły duszone bywają zazwyczaj już w zarodku - wychodzą z kolei na świat koncepcje monstrualnie (ech, niestety nie) poronione - vide ideologie (od nazizmu do katolicyzmu), których kres nadchodzi gdy miliony odejdą.
Tak nędzna bywa władza, a skoro ona dopuściła się takich koncepcji - jak bezgranicznie idiotyczne musi być społeczeństwo, które się ich pilnie słucha..!
Co wyście, urżnięta kurka waszych gaci, poszaleli..?!


5 komentarze:

  1. boskie,ostre ale takie powinno być :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Art. 4a. 1. Przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
    1) ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
    2) badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
    3) zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego

    Dokładnie w Polsce są możliwe 3 sytuacje, kiedy można przerwać ciążę zgodnie z prawem:)
    Tak żeby było wszystko jasne co do merytoryki...

    :) To art. 4a z ustawy o planowaniu rodziny,ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. .. a nie znasz 'problemu' z Ludwig van Beethoven'em? Otóż chodziło o to - w wielkim skrócie - że nawet płód, który jakoby nie ma szans na przetrwanie czy też posiada szereg wad genetycznych - to i tak może wyrosnąć na wielkiego artystę.. Przez pewien czas argument ten był wszem i wobec stosowany - dopóki ktoś mądry nie obalił go w sposób definitywny zwyczajną i rzeczową logiką. ;)
    Z tego też powodu nie uwzględniłem punktu drugiego, jako, że władza w tym (i innym) zakresie kłamie.

    Np. kobieta, która chce poddać się aborcji jest ustawowo informowana o tym, iż jej nienarodzone dziecko będzie cierpieć i poczuje ból.
    Nawet jeśli ma paręnaście dni.
    Co jest oczywiście stekiem bzdur, no, ale..
    ^^
    Także pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Formalnie furtka istnieje i może być stosowalna - jak jest stosowalna to już kwestia przypadku i praktyki

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. A owszem, wiem. ;)
    Swoją drogą, wpiszcie w yt.'ie 'you're all diseased'. Coś wspaniałego.
    "Kiss me I'm coming, hold me I'm humming, mmmmhmmm.."
    (ryk niekontrolowanej radości)

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Rób co uważasz i uważaj co robisz.