środa, 16 grudnia 2009

W dzisiejszym odcinku...

"And Shepherds we shall be.
For thee, my Lord, for thee.
Power hath descended forth from Thy hand.
Our feet may swiftly carry out Thy command.
So we shall flew river forth to Thee.
And teeming with souls shall it ever be.
Nomine Patris Et Fili, Et Spiritus Sancti."
"The Boondock Saints"
("Święci z Bostonu")


Linia życia koncepcji sprawiedliwości została niechybnie przecięta nim się narodziła, a skoro tak, powstaje ważkie pytanie - kto, komu i jak ją wymierzy..?
Nie oszukujmy się, prawo istnieć musi i będzie tak długo, jak do upilnowania są słabi oraz podatni na niecne uczynki ludzie. Do końca świata też funkcjonować będzie ono pełne dziur, które nigdy nie zostaną w pełni załatane, a to przez nie wymykają się rzesze obłudnych skurwysynów. Czyżby naprawdę niemożliwa była opcja, w której każdy dostanie dokładnie to, na co zasłużył..? Gwałciciele nie zostaną przez długie i bolesne godziny rżnięci kaktusowatymi Cylindropuntia bigelovii, mordercy z kolei nie zaznają wątpliwej rozkoszy penetracji metrowego, sumiennie naostrzonego pala o średnicy 10 cm w swym paskudnym tyłku, a wszelkie szumowiny szczycące się przemocą nie doświadczą przykrych dolegliwości związanych z leczeniem głębokich ran na ciele z powodu jakowegoś żrącego kwasu..?
Smutna perspektywa, a wszyscy ochoczo zgadzają się ze sobą słysząc i widząc wieści o kolejnych obrzydliwych złoczyńcach, iż 'coś należy z tym zrobić'. 'Coś' pojmowane przez nich jako dotkliwa oraz pełna wyrafinowanego okrucieństwa - na który zasługują w opinii mas - kara - doczesna i jak najbardziej realna. Nie satysfakcjonują nas miałkie wyroki sądowe za zbrodnie, których dopuścili się inni. Także zakazane są praktyki mające na celu samosądy, albowiem pokrzywdzony 'nie może być obiektywny'. Gdzie tu logika? To prokurator, adwokat i reszta przysięgłych winna uważnie wysłuchać propozycji sowitego wynagrodzenia krzywd od osoby dotkniętej tragedią. I tylko ona potrafi w pełni docenić ogrom zadanego cierpienia, nie kodeksy, które są zimne, martwe i bez uczuć. Subiektywność jest tu wysoce wskazana, zakładając oczywiście całkowitą prawdomówność ofiary. O ile takowa przeżyje. We wszelkich procesach skazywani i potępiani są przywódcy, których rola to wydawanie rozkazów. Jednakże pomijane są setki tysięcy, którzy te nakazy egzekwują, którzy zabijają, torturują, grabią, niszczą, palą i sieją śmierć. To nie działa na zasadzie mechanizmu, iż lider naciska przycisk, a machina śmierci działa sama - tymi trybikami są ludzie, którzy myślą, odczuwają i niczym specjalnym nie różnią się od wyżej wymienionego. I to oni mają rzeczywistą krew na swych odrażających rękach. Winni odizolować jednostki spaczone, groźne. Chyba, że..
Chyba, że z całych sił pragnęli ażeby możliwość nieskrępowanej rzezi i rubieży zaistniała. Chyba, że z całych sił pragnęli ażeby ich człowieczeństwo przybrało - najwyraźniej - formę prawdziwą, pierwotną, w której każdy stanowi o wszystkim. Chyba, że czekali jedynie na pretekst, który pozwoli zaznać tego niepojętego wyzwolenia jakim bywa krwawy mord.
Nie pozostały nam już żadne groźne zwierzęta, nie posiadamy wrogów, naturalnych predatorów, z którymi mielibyśmy toczyć zażarty i nieprzerwany bój. Nasza wojna to wojna międzygatunkowa, to wojna, w której walczymy między sobą i dla siebie. To wojna o nic. A jej rezultatem może być tylko nicość.
Częstokroć klniemy pod nosem widząc kogoś niewyobrażalnie nas irytującego - pijanego kierowcę, otępiałego alkoholem menela, który chce nas okraść, pederastę, który łowi swym rozbieganym wzrokiem małe dziewczynki - myślimy i życzymy - 'a żebyś zdechł, psiakrew, zgnił!'. Nawet nie udawaj, iż nigdy nie przemknęło Ci to przez myśl. Odpowiadasz 'Jasne, ale przecież nigdy bym tego nie zrobił/a, to niewybaczalne, za to poszedłbym/poszłabym za kratki..!'. Słusznie. Czyli jedyne co krępuje Twe prawdziwe motywy i czyny do obawa przed własnym życiem i karą, wygnaniem ze społeczeństwa oraz napiętnowaniem..? Zaprzeczysz, ale wiesz, że dokładnie tak jest.
A wojna, wojna to umożliwia. Ułatwia nam, rozpasanym bestiom - najinteligentniejszym i najbardziej skutecznym drapieżcom w znanym nam świecie - być sobą. Wtedy nie ma żadnych zahamowań, nie kiedy jesteśmy prawdziwie wolni. Nie oznacza to jednak, że każdy z nas - mając taką opcję do wyboru - zrobiłby to, co napisałem. Cześć bardzo mocno sprzeciwiłaby się, doskonale wiedząc, że bez odgórnie narzuconego systemu ludzkość nie przetrwa. Gdyby jednak przegrali oni z niepohamowaną siłą i agresją jednostek silniejszych to te, które w końcu odniosłyby okupione milionami istnień zwycięstwo, utworzyłyby dokładnie coś co zamierzała ta wyżej wspomniana część. Na swój sposób rozbawia mnie to do łez, jak żałosny bywa świat. Jeżeli wygrasz, to Ciebie historia wspomni jako doskonałego wodza, genialnego stratega i troskliwego opiekuna swego narodu. Jednakże jeśli przegrasz, zostaniesz nazwany żądnym krwi tyranem bez serca.
A czegokolwiek nie zrobiłeś, dopiszą Ci kolejne pokolenia, niezależnie od Twych intencji, na cześć lub zapomnienie.
Jednakże ewoluujemy, mamy już demokrację, która jest, jaka jest, jednakże to najlepsze na co nas obecnie stać. Zastanawiam się, co będzie następne. I jak tenże okres zostanie oceniony w przyszłych tysiącleciach, optymistycznie zakładając nasz, aż do tego momentu, nieprzerwany rozwój.
Ach, głupcy, głupcy, głupcy przeklęci..!
Nigdy nie skończy się to, kto krew przeleje, ten krwią zapłaci. Aczkolwiek, czerwonej owej substancji w końcu może zabraknąć. Kłamstwem to, że każdego rozliczy los.
Ale tak łatwiej..!!
Głupcy.

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Rób co uważasz i uważaj co robisz.